Paulina Majchrzak

 

Jestem studentką 3 roku filologii germańskiej w Wyższej Szkole Lingwistycznej w Częstochowie. O wyjeździe na Erasmusa i o tym, co to właściwie jest, dowiedziałam się od koleżanki z grupy, która namówiła mnie na ten wyjazd. Razem  pojechałyśmy do Chemnitz w Niemczech 2 marca 2012r. Semestr wprawdzie zaczyna się od kwietnia, ale my zdecydowałyśmy się dodatkowo na 3-tygodniowy kurs przygotowawczy, stąd wyjazd praktycznie miesiąc wcześniej – warto skorzystać z tego kursu, można się wcześniej oswoić z nowym otoczeniem, poznać okolicę, wszystkie sprawy formalne, zameldowanie można załatwić już wcześniej, a nie na wariata kilka dni przed rozpoczęciem semestru. Będąc miesiąc wcześniej, poznałam praktycznie Chemnitz wzdłuż i wszerz i później było mi o niebo łatwiej, a przede wszystkim przebywałam głównie w środowisku innych Erasmusów i przez cały pobyt, to właśnie w marcu poznałam najwięcej ludzi.  Wiadomo na początku wiele spraw formalnych, wszystko wydaje się trudne, dlatego warto zapisać się na Patenprogramm, który oferuje opiekuna-  studenta już na miejscu w Chemnitz. Często są to studenci Europeistyki, którzy uczą się jednego języka Wschodnioeuropejskiego – może akurat trafi się Niemiec, który uczy się polskiego ;-). Studenci są bardzo pomocni zarówno na początku jak i później - na wykładach, przy przygotowywaniu prac domowych, referatów itp.  Wykładowcy to także bardzo mili ludzie, otwarci na różne kultury i narodowości, są przyjaźnie nastawieni do studenta, służą pomocną dłonią. Jeśli chodzi o samo miejsce, Chemnitz jest niezbyt dużym, ale pięknym miastem, zwłaszcza w semestrze letnim kiedy wszystko budzi się do życia, jest zielono. W pobliżu akademików znajduje się boisko sportowe, mensa, gdzie można zjeść obiad w przystępnej cenie.  Każdy student posiada także legitymację studencką, która jest  używana na mensie oraz jest biletem, który może być wykorzystywany na całym landzie Sachsen. Oznacza to, że można podróżować bezpłatnie np. do Drezna (ok.80km od Chemnitz) lub dojechać do granicy z Polską, nie płacąc przy tym. Kiedy ja wracałam do domu, wyniosło mnie to bardzo niewiele z racji tego biletu, który jest ważny cały semestr, do końca września. Niestety bilet na marzec trzeba było kupić we własnym zakresie (ok.22 Euro), ale także się opłacało, ponieważ pojedyncze bilety do Centrum były stosunkowo drogie. Bilet  ten obejmował także darmowe przejazdy na całym Sachsen. Pod względem, socjalnym akademiki były dobrze wyposażone, mi akurat trafiła się 7-osoba wspólnota mieszkaniowa. Mieszkałam z jedną Polką, dwiema Niemkami, Niemcem i dwoma Hindusami. Było to zetknięcie różnych kultur i wiele nowych doświadczeń, miałam okazję spróbować wielu potraw z innego kraju np. z Indii, na co już nie będę miała raczej okazji. Warto brać udział w tygodniu orientacyjnym, w którym oprowadzani jesteśmy po bibliotece, wszystkich knajpach i ciekawych miejscach w Chemnitz. Warto także skorzystać z wycieczek organizowanych np. do Weimaru oraz wiele innych.

Tak więc „nie rezygnujmy ze swoich celów tylko dlatego, że wymagają czasu. Czas i tak upłynie.”

Warto jechać na Erasmusa i przeżyć to, czego nikt Nam nie zabierze. Mam mnóstwo pamiątek, zdjęć, kontaktów – to zostanie na lata. Warto zadać sobie to pytanie – właściwie to dlaczego nie ?