Relacja z pobytu na stypendium w TU Chemnitz, Niemcy

Agnieszka Bekus

Na złożenie dokumentów rekrutacyjnych zdecydowałam się w zasadzie kilka dni przed ostatecznym terminem ich składania. A ponieważ trzeci semestr studiów magisterskich był moją ostatnią szansą na wyjazd, pomyślałam, że nie mogę przegapić takiej okazji. Jako studentka germanistyki oczywiście wybrałam uczelnię w Chemnitz. Problematycznym okazało się zdobycie pokoju w akademiku. Nie wiedzieć czemu, do ostatniej chwili przed wyjazdem, od pań zajmujących się przydziałem pokojów, nie otrzymałam informacji, czy dostanę pokój w akademiku. Dlatego zaczęłam poszukiwania we własnym zakresie. Udało mi się znaleźć pokój w czteropokojowej WG, oddalonej od kampusu o jakieś 15 minut drogi autobusem. Na samym początku byłam przerażona, że to tak daleko, że sama, nie w akademiku, ale jak się z biegiem czasu okazało, wcale nie było tak daleko, a takie mieszkanie ma bardzo dużo plusów. Przede wszystkim miałam wyposażoną kuchnię, łazienkę i toaletę tylko do swojej dyspozycji (i to w zasadzie dosłownie, ponieważ moi współlokatorzy pracowali na południu Niemiec i w domu bywali tylko w niektóre weekendy), na co niestety skarżyli się znajomi z akademików, gdzie często kuchnia ograniczała się do jednej kuchenki elektrycznej. Moi współlokatorzy okazali się świetnymi ludźmi, którzy zafascynowali się Polską i już planują u nas urlopy. Dla studentów genialna jest na pewno mensa, gdzie codziennie do wyboru mamy cztery dania (aczkolwiek ostrzegam, iż po jakimś czasie stołówkowe jedzenie może się znudzić ;) ) i legitymacja, która jest jednocześnie biletem autobusowo-tramwajowo-kolejowym, kartą biblioteczną i kartą płatniczą. Bez niej ani rusz. 

Pierwszy dzień był nie lada wyzwaniem, ze względu na wszystkie formalności związane w immatrykulacją i pobytem. Dlatego dobrze jest mieć swojego Pate, czyli studenta-opiekuna, ponieważ to zdecydowanie usprawnia załatwianie. Warto brać udział w Orientierungswoche organizowanym przez Patenprogramm, ponieważ, z doświadczenia mojego i znajomych, to tam właśnie wtedy zawiązują się przyjaźnie na cały semestr. Poza tym wszystkim jest raźniej, bo w końcu cała reszta jest w takiej samej sytuacji jak my.

Zajęcia na uczelni w dużej mierze zależą od studenta, ponieważ w zależności od kierunku studiów można wybierać ze wszystkich dostępnych modułów. Dużą popularnością cieszą się kursy językowe, za które można uzyskać nawet do 6 punktów ECTS. Niesamowite wrażenie robi biblioteka, w której znaleźć można dosłownie wszystko na każdy temat. Wystarczy wiedzieć, jak szukać. Wykładowcy to w większości niesamowici ludzie, którzy studentów traktują jako równych sobie partnerów do rozmów, nie wywyższają się i zawsze chętnie służą pomocą. Jednocześnie student musi włożyć dużo więcej samodzielnej pracy, niż u nas w Polsce, co moim zdaniem jest in plus.

A teraz uwaga – jeśli nie mieliście jeszcze możliwości posłuchać opowieści o Erasmusie, pewnie się zdziwicie, ale najczęściej używa się angielskiego, jako, że zagraniczni studenci w większości mówią po angielsku, a mało kto w języku kraju, do którego przyjechali.

Pobyt w Niemczech to poza nauką z wybranego zakresu i nauką języka również możliwość zebrania osobistych, jakże cennych doświadczeń w zetknięciu z innymi, odmiennymi od naszej, kulturami. To również niezapomniane wrażenia ze wspólnych imprez i wycieczek. Człowiek poznaje samego siebie w różnych, czasem trudnych, sytuacjach oraz uczy się elastyczności i zrozumienia względem innych.

Jednym słowem z wyjazdu można czerpać tylko korzyści, a doświadczenia procentują w dalszym życiu. Decyzja o wyjeździe jest jedną z tych najlepszych w moim życiu, której nigdy nie będę żałować. Dzięki temu nauczyłam się jeszcze większej samodzielności i odpowiedzialności, jak również udało mi się zdobyć ciekawą pracę w międzynarodowej firmie, gdzie jednym z decydujących kryteriów rekrutacyjnych był właśnie pobyt na uczelni partnerskiej i doświadczenie w „międzynarodowym środowisku”.

Po całym semestrze doświadczeń pozostają cudowne wspomnienia, które kształtują spojrzenie na świat, na życie i na samego siebie. Często stają się drogowskazem dalszej ścieżki naukowej, czy zawodowej. Więc jeśli tylko przemknie Wam przez głowę myśl, żeby skorzystać z semestru zagranicznego, nie wahajcie się ani chwili, żeby potem nie żałować niewykorzystanej okazji.