Relacja z pobytu na stypendium w York St. John University, York, Anglia

Anna Wojciechowska, Ewa Ostatek 

Do Yorku przywiodła nas przede wszystkim możliwość studiowania na angielskiej uczelni - niepowtarzalna szansa na udoskonalenie znajomości języka angielskiego. Na miejsce dotarłyśmy 23 stycznia. Nasza pierwsza rozmowa w języku angielskim to tzw. small talk
o pogodzie z taksówkarzem w Manchesterze. Byłyśmy oczywiście zachwycone jego pięknym, brytyjskim akcentem.

Pierwszy tydzień to czas wolny od nauki, czas zapoznania się z Uczelnią, wykładowcami, planem zajęć a także miastem i okolicą. W Yorku zakochałyśmy się od pierwszego wejrzenia. To piękne, zabytkowe miasto ze wspaniałą katedrą, muzeum Vikingów i mnóstwem atrakcji.

Już pierwszego dnia się zgubiłyśmy a, jak mówią, to najlepszy sposób poznania miasta (weszłyśmy we wszystkie możliwe uliczki w centrum).

Po tygodniu "zapoznawczym" przyszedł czas na naukę. Wybrałyśmy 3 przedmioty, psycholingwistykę, gramatykę opisową i zajęcia z języka obcego (włoski i hiszpański). Na tym pierwszym raczej nie starałyśmy się wychylać bo była to dla nas nowa rzecz, ale za to na gramatyce błyszczałyśmy wiedzą (dzięki przeszkoleniu u naszych wykładowców w WSL). Nasza profesorka, Aileen, podczas kolejnych zajęć poprosiła nas o nie zgłaszanie się ciągle do odpowiedzi żeby dać szansę innym studentom. Było nam łatwiej bo rodowici użytkownicy języka angielskiego nie koniecznie muszą wiedzieć że jest różnica między regularnym a nieregularnym czasownikiem.

Ale przecież nie samą nauką człowiek żyje i trzeba również napisać o "pozanaukowym" wymiarze stypendium.

Mieszkałyśmy w domkach studenckich na kampusie. Trzeba przyznać że mieszkanie
z Anglikami może okazać się wielką przygodą. Byli to oczywiście przesympatyczni i weseli ludzie ale czasami odnosiło się wrażenie, że mieszkanie bez rodziców chyba trochę ich przerastało. Raz na przykład, wpadli na pomysł kupienia nowego kompletu talerzy bo przecież po co myć te brudne w zlewie?

Po zajęciach często spotykałyśmy się z innymi Erasmusami z Holandii, Finlandii, Niemiec, Szwecji i Sosnowca . Aby jeszcze lepiej wykorzystać nasz pobyt w Anglii dużo zwiedzałyśmy. Zamki w Alnwick i Bamburgh, Castle Howard, Lake District, Scarborough, Leeds, nie mówiąc już o Manchesterze i Londynie zrobiły na nas wielkie wrażenie.

Taki wyjazd to po pierwsze wielka przygoda, lekcja odpowiedzialności, samodyscypliny no i samodzielności. Nie żałujemy ani jednej chwili spędzonej na stypendium. Było warto!!!